Bydgoszcz to największe miasto powiatowe II Rzeczypospolitej, bardzo ważny ośrodek gospodarczy na ziemiach polskich. 20 stycznia 1920 roku po 148 latach niewoli zaborczej i przynależności do obcej pruskiej organizacji państwowej, powróciła do Macierzy. Przed miastem i jej mieszkańcami otworzyły się dużo większe możliwości rozrostu i rozwoju. Niestety okupione to zostało ciężką pracą i wyrzeczeniami lokalnej ludności, która objawiała się przede wszystkim dużym bezrobociem, ogromnym wzrostem cen żywności i ogólną biedą wśród znacznej części mieszkańców. Chciałbym pokrótce przybliżyć jak wyglądało to życie, jak ludzie i organizacje pożytku publicznego walczyły o poprawę jakości życia w mieście. A nie było ono łatwe wówczas w Polsce. Dlaczego lata 1923 - 25 ?, może dlatego, że to pierwsze lata w, których ukazały się pierwsze monety złotowe i groszowe w wolnej Polsce, a może dlatego, że dysponowałem swobodnym dostępem do materiałów i opracowań statystycznych tego okresu.

W latach 1923 - 25 prezydentem miasta Bydgoszczy był doktor praw, podpułkownik piechoty Wojska Polskiego Bernard Śliwiński. Funkcję tę pełnił od 4 maja 1922 roku do września 1932 roku. Był to trzeci z kolei prezydent, jego poprzednikami byli Jan Maciaszek (14.01.1920 – 4.07.1921) oraz Wincenty Łukowski (05.09.1921 – 05.01.1922). Śliwiński faktyczne urzędowanie rozpoczął z dniem 1 sierpnia 1922r. Jego pragnieniem było, aby Bydgoszcz stała się wielkim miastem, ośrodkiem handlu i przemysłu. Przy czym zapewniał, że jego działania miały być wolne od wpływów i nacisków partii lewicowych i prawicowych. Pierwszym zabiegiem Śliwińskiego, była próba przyłączenia miasta do województwa pomorskiego, prowadził również działania w sprawie przeniesienia z Gdańska do Bydgoszczy Dyrekcji Kolei Państwowych. Jego celem było również zabezpieczenie miastu dobrej komunikacji telefonicznej z innymi dużymi ośrodkami w kraju, uruchomienie Targów Drzewnych oraz przyłączenie Bydgoszczy do projektu budowy kanału Śląsk – Gdańsk. Wszystkie te zabiegi w istocie mogły przybliżyć Bydgoszcz do grupy wielkich miast. Niestety nie wszystko się udało, a głównym czynnikiem przeszkadzającym w tych zabiegach, była fatalna kondycja gospodarcza i finansowa w kraju. Oczywiście ogólna kondycja kraju była zła i mocno odczuwalna we wszystkich miastach Polski. Inflacja, bezrobocie, narastająca drożyzna powodowały, że już w 1922 roku Śliwiński wraz z Radą Miejską powołał do życia stałą Komisję Obywatelską przy Magistracie, której głównym celem była walka z drożyzną. Komisja badała ceny rozmaitych produktów i informowała mieszkańców na bieżąco o wzrostach cen. W prasie lokalnej pojawiał się dział nazywany „ O godziwości cen”. Informował on nie tylko o zmianach w cenach różnych artykułów, ale również piętnował jednostki trudniące się paskarstwem. Jednym z przykładów może być przypadek zniknięcia cukru w mieście. Wydarzenie to miało miejsce w marcu 1923 roku, lokalna prasa rozpisywała się na ten temat i próbowano wyjaśnić tę zagadkową sprawę. Policja przeszukiwała wszystkie znane sobie tajne prywatne magazyny i odnalazła spore ilości zgromadzonego cukru. Był to klasyczny przypadek spekulacji tym towarem. Spekulanci na tym interesie zarobili mnóstwo pieniędzy, a poszkodowanymi byli oczywiście zwykli mieszkańcy Bydgoszczy. Dla najuboższych ludzi, Magistrat zorganizował również, tak zwaną „Kuchnię Ludową”, która dokarmiała potrzebujących.

Jak podają źródła, miejska opieka społeczna, do której należała niewątpliwie „ Kuchnia Ludowa”, w roku 1924 wydała biednym 204 780. obiadów, oraz 110,71 ton chleba, natomiast stałą pomoc pieniężną otrzymało 3171 osób. Liczby wskazują jak wielkie było zapotrzebowanie ludzi na pomoc, jak wielu nie radziło sobie z trudami bezrobocia i powszechnym ubóstwem. Pomoc nie ograniczała się tylko do nakarmienia głodnych, miasto wyasygnowało również sporo pieniędzy na różne inwestycje w mieście, które miały spowodować stworzenie nowych miejsc pracy. Na rok 1924 średnio każdego miesiąca w woj. Poznańskim do którego należała Bydgoszcz, bez pracy było 10 539 osób.

Wszystkie te działanie i inwestycje, co prawda przyczyniły się, do jako takiej poprawy życia przeciętnego mieszkańca Bydgoszczy, ale nie zmienia to faktu, że i tak wielu nie radziło sobie ze złą sytuacją materialną. Brak pracy powodował, że wielu bezrobotnych nie mogło poradzić sobie z podstawowymi obciążeniami finansowymi jak komorne za lokal, podatki należne państwu, zakup podstawowych artykułów żywnościowych i przemysłowych. Prowadziło to do wielu kłopotów, a w skrajnych przypadkach do wchodzenia na drogę przestępczą. Prasa lokalna tego okresu, praktycznie codziennie podawała informację o oszustwach, kradzieżach czy napadach. Zwykle kończyło się to schwytaniem sprawcy lub sprawców i osadzeniem w więzieniach. To z kolei doprowadzało pozostałych członków rodziny do jeszcze większej biedy i bezradności, a w konsekwencji do całkowitej degradacji w społeczeństwie. Ludzie radzili sobie na różne sposoby. Wyprzedawali na targowiskach i w lombardach swoje dobra. Najczęściej pod postacią sreber, rzadziej złota i innych kosztowności. Powszechna była prostytucja kobiet, niekiedy było to jedyne źródło utrzymania dla całej rodziny, w styczniu 1924 roku odnotowano 148 pań trudniących się najstarszym zawodem świata, oraz 48 tak zwanych nowicjuszek, czyli młodych początkujących w „zawodzie” dziewczyn. Należy tutaj zaznaczyć, że to tylko panie, które były w ewidencji policji i posiadały żółtą książeczkę, jako potwierdzenie badań lekarskich. Jaka była faktyczna ilość tych kobiet ? nie wiadomo, ale z całą pewnością znacznie więcej niż podają źródła. Oczywiście ta sytuacja dotyczyła najczęściej tej gorzej wykształconej części społeczeństwa. Niestety w latach 1923-25 była to zdecydowana większość ogólnej populacji żyjącej w Polsce. Robotnicy do najprostszych prac, prasowaczki, praczki, sprzątacze, portierzy to zawody najniżej wyceniane. Trzeba jeszcze dobitnie zaznaczyć, że w tym czasie kobiety były znacznie gorzej wynagradzane, mimo że dłużej pracowały niż mężczyźni. Średnio kobieta w roku pracowała przez 30 tygodni, podczas gdy mężczyzna tylko 26. Natomiast zarobki mężczyzn były zwykle dwukrotnie wyższe niż kobiet. Co prawda konstytucja marcowa z 1921 roku gwarantowała kobietom prawa wyborcze, ale na równouprawnienie w kwestii zarobków nie miały co liczyć.

Według danych średnie dzienne zarobki przedstawiały się następująco:

robotnik niewykwalifikowany - 3,84 zł / dzień
robotnik przyuczony - 4,80 zł / dzień
piekarz I kategorii - 8,80 zł / dzień
murarz - 8,50 zł / dzień
ślusarz - 8,45 zł / dzień
rzemieślnik po 4 latach nauki - 5,74 zł / dzień
kobieta robotnik - 1,60 zł / dzień

Inaczej przedstawiała się sytuacja inteligencji. Pod względem finansowym radzili sobie znacznie lepiej, ich zarobki były prawie dwukrotnie wyższe niż przeciętnego robotnika. Pracownik umysłowy mógł zarobić średnio 280 zł na miesiąc (panie 170). Jednym z najlepiej opłacanych zawodów, był niewątpliwy zaszczyt bycia oficerem wojskowym. Dane z tego okresu podają, że kapral mógł zarobić 160 zł, a kapitan już 400 zł, co na owe czasy było bardzo dużo. Uważało się, że zarobki w granicach 250 zł miesięcznie to bardzo dobre wynagrodzenie.

Według danych średnie miesięczne wynagrodzenie urzędnika państwowego przedstawiało się następująco:

sędzia sądu w zależności od lat pracy - 323 zł – 743 zł
funkcjonariusz państwowy w XVI grupie (stażysta) - 82 zł
funkcjonariusz państwowy w I grupie - 1121 zł

No, a cóż w tej sytuacji miał począć przeciętny Kowalski, który chciał przeżyć nie wchodząc w kolizję z prawem ?. Nie było łatwo, ale radzono sobie różnie. Często handlowano, żywnością warzywa, owoce, ryby, nabiał, można było nabyć na okolicznych targowiskach. W Bydgoszczy sprzedawano ryby, świeże śledzie z beczki. Do dzisiaj w Bydgoszczy funkcjonuje nazwa Rybi Rynek, tam właśnie najczęściej stały kobiety z beczkami wypełnionymi śledziami. Dla najuboższych powstawały sklepy z tanim mięsem, był nawet sklep o nazwie „Tania Jatka”, gdzie można było kupić koninę, mięso nutrii i tanie podroby. Podobno, aczkolwiek to niesprawdzone, ale zasłyszane informacje, sprzedawano tam mięso padłych zwierząt. Było ono bardzo tanie i ogólnie dostępne dla biedoty. Ulica Jatki w Bydgoszczy zasłynęła z tego, że rozlokowane były tam nie tylko tanie sklepy, ale również małe warsztaciki koszykarskie. Całe rodziny wyplatały kosze różnego przeznaczenia i sprzedawano je okolicznym mieszkańcom.

A jak przedstawiały się ceny w handlu detalicznym w 1924 roku ?, oto wyciąg cen urzędowych za III kwartał:

chleb żytni - 0,56 zł kapusta kiszona - 0,35 zł
mąka pszenna - 0,60 zł marchew - 0,20 zł
mąka żytnia - 0,46 zł cebula - 0,60 zł
ziemniaki - 0,10 zł gaz 1m3 - 0,34 zł
kawa naturalna - 8,80 zł węgiel 50 kg - 2,60 zł
kawa zbożowa - 0,56 zł torf 50 kg - 2,80 zł
herbata - 12,50 zł drewno 50 kg - 2,55 zł
ryż - 0,84 zł gazeta 1 szt - 0,15 zł
sól - 0,26 zł fryzjer jedno strzyżenie - 1,00 zł
cukier - 1,16 zł teatr 1 bilet - 1,80 zł
mleko - 0,28 zł palto ciepłe męskie - 90,0 zł
jaja - 0,24 zł palto ciepłe kobiece - 85,0 zł
ser - 2,40 zł buty męskie – 1 para - 24,0 zł
wieprzowina - 2,20 zł podzelowanie butów - 5,50 zł
wołowina - 1,80 zł wynajem pokoju na 1 tydzień - 4.00 zł
śledź 1 szt - 0,13 zł

To oczywiście najbardziej podstawowy koszyk artykułów żywnościowych i przemysłowych. Przy dziennych zarobkach robotnika to nie wygląda zbyt dobrze, życie było naprawdę bardzo drogie. A istotnym szczegółem jest to, że standardowa ówczesna rodzina składała się z 3 – 8 osób, zakładając, że pracował tylko ojciec to można sobie wyobrazić jak trudno było przeżyć w tym okresie.

Zła sytuacja materialna ludzi, w znaczącym stopniu przyczyniała się do wyższej zapadalności na różne choroby. Źródła podają, że w roku 1924 łącznie hospitalizowano 2150 osób, przy czym należy wspomnieć, że w tych czasach do szpitala kierowano zwykle ciężkie przypadki. A jakie choroby nękały najczęściej biednych ludzi ?: dur plamisty, wrodzona słabość do życia, tyfus, ospa, biegunka krwawa, udar mózgu, zawał serca, koklusz, szkarlatyna. Jak widać dominującymi chorobami były choroby zakaźne, i najczęściej to one przyczyniały się do licznych zgonów. W roku 1924 na choroby zakaźne zmarło 176 osób, z czego większość na ostrą gruźlicę płuc, a jak wiadomo gruźlica najczęściej dopada osoby słabe, niedożywione, mieszkające w wilgotnych i zagrzybionych pomieszczeniach. Należy również wspomnieć o bardzo wysokiej śmiertelności wśród noworodków, w 1924 roku ogółem zmarło 125 noworodków płci żeńskiej i męskiej.

Jak więc widać, życie w okresie dwudziestolecia międzywojennego nie należało do najłatwiejszych. Mimo walki z drożyzną, powszechną biedą, wielu nie poradziło sobie i nie odnalazło się w tych trudnych czasach. Ale z opowiadań moich przodków wiem, że mieszkańcy Bydgoszczy starali się żyć pogodnie i na różne sposoby pomagali sobie w trudnych chwilach, czego nie można powiedzieć o dzisiejszych czasach.

© Andrzej Borowicz

Kontakt


Dane Kontaktowe

Andrzej Borowicz
kom: 516 551 572
gg 52767019
email: kontakt@numibyd.pl

Copyright 2014 © Monetarium Bydgoskie

Wszelkie prawa zastrzeżone - Andrzej Borowicz