Z chwilą pojawienia się pieniądza na świecie, za pomocą którego ludzie zaczęli rozliczać się pomiędzy sobą za różnego rodzaju towary czy usługi, pojawiło się zjawisko ich fałszowania jak również wyspecjalizowani w ich fałszowaniu ludzie. Od samego początku, ten proceder stał się bardzo powszechny i uciążliwy dla władców i ekonomii krajów, dlatego już w antycznej Grecji w Atenach za czasów Solona (635 – 560 p.n.e.) ustanowiono prawo, na mocy którego fałszerzy karano śmiercią. W Polsce średniowiecznej złapanego fałszerza czekała bardzo surowa kara. Najczęściej takiemu delikwentowi wlewano do gardła roztopiony metal. Często metal ten pochodził z roztopionych monet, które fałszował oszust. Inną karą, było w przypływie królewskiej litości gotowanie we wrzątku (sam nie wiem co gorsze). Najlżejszą karą było obcinanie rąk i wyrzucanie skazańca na ulicę, co w konsekwencji powikłań często kończyło się śmiercią okaleczonego. Fałszowanie znaków pieniężnych jest tak bardzo groźne dla ekonomii krajów, że nawet w dzisiejszych czasach fałszerstwo jest karane bardzo surowymi wyrokami. Co prawda kara śmierci jest już raczej niespotykana, jednak wieloletnie wyroki pozbawienia wolności nie należą do rzadkości. W Polsce za fałszowanie pieniędzy lub papierów wartościowych grozi kara z art. 310 Kodeksu Karnego, poniżej przedstawiam tekst tego paragrafu KK.

§ 1. Kto podrabia albo przerabia polski albo obcy pieniądz, inny środek płatniczy albo dokument uprawniający do otrzymania sumy pieniężnej albo zawierający obowiązek wypłaty kapitału, odsetek, udziału w zyskach albo stwierdzenie uczestnictwa w spółce lub z pieniędzy, innego środka płatniczego albo z takiego dokumentu usuwa oznakę umorzenia, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności.

§ 2. Kto pieniądz, inny środek płatniczy lub dokument określony w § 1 puszcza w obieg albo go w takim celu przyjmuje, przechowuje, przewozi, przenosi, przesyła albo pomaga do jego zbycia lub ukrycia, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

§ 3. W wypadku mniejszej wagi sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.

§ 4. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1 lub 2, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Mimo tak surowych kar, amatorów fałszowania pieniędzy nie brakuje, według danych Policji za 2014 rok w Polsce wszczęto 8324 postępowań i stwierdzono 8336 przestępstw. W niniejszym artykule, chciałbym przybliżyć jakimi metodami oszuści posługują się podczas fałszowania znaków pieniężnych, oraz jak rozpoznawać te fałszywki. Oczywiście artykuł poświęcam monetom historycznym, ale techniki fałszowanie raczej się nie zmieniły, jedynie zostały ulepszone technologicznie. Cały temat podzieliłem na dwie części – fałszowanie monet część pierwsza i fałszowanie banknotów część druga.


Techniki jakimi posługują się fałszerze monet, można podzielić na cztery zasadnicze metody.
- bicie fałszywymi stemplami
- odlewanie fałszywych monet
- fałszowanie metodą kopii galwanicznych
- zmienianie monet oryginalnych

Bicie monet fałszywymi stemplami

Technika ta, uchodzi za bardzo niebezpieczną dla kolekcjonerów, a to z tego powodu, że monety fałszowane tą techniką są trudne do rozpoznania. Wynika to z bardzo prostego powodu, ponieważ oryginalne monety też bite są za pomocą stempli. Jak to działa ?, fałszerz, planując podrabianie monet tą właśnie techniką wykonuje stempel na podstawie oryginalnej monety. Dawniej tworzenie takiego stempla polegało na wyryciu rysunku podrabianej monety na kawałku miękkiej stali, którą następnie poddawano obróbce cieplnej w celu jej utwardzenia. Wykonanie stempla takim sposobem nazywamy „rżnięciem od ręki”. Na szczęście stempel taki nigdy nie wyglądał jak oryginał. Nie ma sposobu, aby dokładnie odwzorować chociażby liternictwo. Różnice między poszczególnymi literami zawsze będą istniały. Drobne szczegóły rysunku, również będą miały cechy indywidualne. Ogólnie moneta wybita stemplem ciętym od ręki, zawsze będzie odrobinę inna niż oryginał. Odróżnienie podróbki od oryginału będzie stosunkowo łatwe, nawet dla niewprawionego kolekcjonera, a jeżeli jeszcze będziemy dysponować materiałem porównawczym, to nie powinno być już żadnego problemu.

Nowocześniejsza technika produkcji fałszywych stempli, szeroko stosowana w XIX wieku, to tworzenie stempla metodą odlewu. Fałszerz robił bardzo starannie odlew z oryginalnej monety, którą zamierzał podrabiać. Najczęściej był to odlew z żelaza, który następnie hartowano. Po wystygnięciu stempla robiono odbitkę w rozgrzanej stali, przez co uzyskiwano bardzo wierną odbitkę. Jak można się domyślić była to bardzo wierna kopia oryginału, rysunek posiadał wszystkie nawet najdrobniejsze szczegóły. Podrobione monety wybite stemplem wykonanym w takiej technice, na szczęście również dosyć łatwo można rozpoznać. Otóż żelazo jako materiał, nie jest najlepsze do takiego procederu. Trudno jest uzyskać bardzo ostry rysunek na odlewie, a poza tym podczas stygnięcia, żelazo bardzo się kurczy i zawsze odlew będzie mniejszy od oryginału. Innym mankamentem żelaza jest jego twardość, a przez to kruchość. Stemple wykonane z żelaza często pękały podczas bicia monet od uderzenia, a to sprawiało, że na podrabianej monecie występowały wypukłe ślady. Monety wybite takim stemplem zwykle posiadają płytszy rysunek, małą ostrość konturów i sporo nierówności. Fałszerz często poprawiał taką monetę, usuwając wszystkie zbędne „dodatki”. Poprawiał też niedokładności w liternictwie i ostrość konturów. Jednak te wszystkie czynności zostawiały na monecie mikroślady, które w łatwy sposób można dostrzec pod szkłem powiększającym.

Stemple podrabiano jeszcze na dwa inne sposoby, jednak były one rzadko stosowane. Pierwszy to uzyskanie negatywu z odlanej monety i po dokonaniu niezbędnych poprawek użycia go jako stempla, a drugi to wykonanie stempla za pomocą wytrawiania rysunku z użyciem kwasu. Na szczęście obie techniki nie sprawdzały się. Stemple lane z oryginału były bardzo słabe i kruche i po kilku uderzeniach rozpadały się, a stemple wykonane metodą wytrawiania powodowały, że rysunek na podrabianej monecie był bardzo płytki i nieostry.

Niestety dzisiejsza technologia pozwala fałszerzom wykonywać bardzo wierne oryginałom stemple. Nowoczesne kopiarki to duże ułatwienie dla fałszerzy i monety wybite za pomocą tak wykonanych stempli mogą przynieść sporo problemów współczesnym kolekcjonerom.


Produkcja fałszywych monet metodą odlewania

Monety fałszowane za pomocą metody odlewania, są dosyć powszechnie spotykane. Jest to metoda dużo mniej doskonała niż bicie monet za pomocą stempla. Dzięki temu na monety sfałszowane tą metodą, nabiorą się tylko mało doświadczeni kolekcjonerzy. Sama metoda jest stosunkowo prosta do zastosowania. Monety odlewa się we wcześniej przygotowanych formach, które wykonane są na podstawie oryginalnych monet. Prawie każdą odlaną monetę fałszerz musiał poprawiać. Poprawiano liternictwo, drobne szczegóły rysunku. Pracowano głównie nad tłem monety, na którym zwykle było mnóstwo drobnych dziurek po pęcherzykach powietrza. Prace te wykonywali bardzo często prawdziwi artyści, jednak wprawne oko powinno odróżnić fałszywkę od oryginału.

Jak odróżnić monety lane od monet bitych za pomocą stempla ?. Najważniejsza różnica to przede wszystkim mniejsza ostrość reliefu. Bardzo wyraźnie to widać na liternictwie. Bardzo często literki są pozalewane w drobnych kącikach. Monety lane najczęściej są za grube. Właściwie można powiedzieć, że takie monety będą zawsze grubsze od oryginału. Ten problem był dla fałszerza jednym z najgorszych do rozwiązania. Grubość monety wiąże się bezpośrednio z jej wagą, a więc jeżeli za gruba, to i na pewno za ciężka. A więc różnica w wadze pomiędzy falsem, a oryginałem, to kolejny szczegół istotny podczas odróżnienia monety lanej od oryginalnej. Kolejna wada monet lanych to ich średnica. W monecie fałszywej będzie zwykle mniejsza, a wynika to z tego, że roztopiony metal podczas stygnięcia kurczy się. Bardzo wyraźnym znakiem, że mamy do czynienia z fałszywą monetą laną, jest jej powierzchnia. Taka powierzchnia charakteryzuje się nierównościami, i licznymi drobniutkimi dziurkami. Jest to efekt wydostającego się gazu podczas stygnięcia metalu. Taki pęcherzyk jak wydostaje się na powierzchnię pęka i pozostawia maleńką dziurkę. Monetę laną, zdradza też rant, i tutaj zalecam przyglądać się uważnie tej części monety. Zwykle można dostrzec ślady łączenia formy lub miejsca, którym wlewano ciekły metal do formy.

Bardzo niebezpieczne są falsyfikaty, które jako oryginały też były odlewane. Istnieją stare zabytkowe numizmaty, takie jak wczesne emisje monet antycznych czy medale okresu renesansu. W takim przypadku określenie autentyczności monety może być niezwykle trudne i wymagające dużego doświadczenia i wnikliwości. Najlepiej jak do oceny takiego egzemplarza będziemy posiadać materiał porównawczy w postaci monety oryginalnej, co do której mamy całkowitą pewność, że jest autentyczna. Nie obejdzie się również bez bardziej zaawansowanego sprzętu niż lupa. Mikroskop będzie tutaj koniecznością, a i spektrometr do zbadania stopu z jakiego wykonana jest badana moneta bardzo by się przydał. Oczywiście raczej niewiele osób posiada taki sprzęt w domu, dlatego warto po ocenę autentyczności monety udać się do wyspecjalizowanego sklepu numizmatycznego.


Kopie galwaniczne

Kopie galwaniczne to tak zwane galwanotypy lub potocznie nazywane galwany. Na czym polega produkcja takich falsyfikatów ?. Nie potrzeba tutaj stempla, nie ma to również nic wspólnego z odlewnictwem. Kopię podrabianej monety uzyskuje się osadzając za pomocą elektrolizy warstwę metalu na jej powierzchni. W ten sposób uzyskuje się idealne odwzorowanie całego rysunku, dosłownie w najdrobniejszym szczególe. Dotyczy to również liternictwa. Ale na szczęście monety podrabiane tą metodą, są najłatwiejsze do rozpoznania. Galwanoplastyka ma to do siebie, że może być zastosowana tylko na jednej stronie podrabianej monety. Druga strona monety musi przejść dokładnie taki sam proces. W konsekwencji fałszerz uzyskuje dwie cienkie blaszki, które trzeba ze sobą połączyć. Przedtem jednak, należy czymś wypełnić te połówki, robi się to najczęściej z łatwo topliwego metalu, a następnie za pomocą lutowania łączy się blaszki w jedną całość. Otrzymuje się wtedy coś, co wprawdzie posiada bardzo wiernie odtworzony rysunek podrabianego numizmatu, jednak nie można tego nazwać monetą. Rant takiego falsyfikatu, choćby nie wiem jak bardzo się starał fałszerz, zawsze go zdradzi. Pozostałości po zlutowaniu obu połówek otrzymanych po procesie elektrolizy, nie są możliwe do bezśladowego ich usunięcia. Zawsze, powtarzam zawsze przy silnym powiększeniu, dostrzeżemy ślady manipulacji przy rancie. Poza tym rysunek na monecie mimo, że bardzo wiernie odtworzony jest płytszy, a waga zawsze będzie się różnić od oryginalnego numizmatu. Na koniec dodam, że galwany są „głuche”… one po prostu nie mają dźwięku, jaki wydaje rzucona moneta o blat stołu. Jeżeli jednak zadźwięczy, to na pewno będzie to bardzo różniący się dźwięk od oryginału.


Zmienianie monet oryginalnych

Ostatnią technikę fałszerską jaką chciałbym poruszyć, to nanoszenie zmian na monetach oryginalnych. Fałszerstwa tego typu polegają jak już wcześniej napisałem, na nanoszeniu drobnych zmian na monetach oryginalnych. Najczęściej nanoszone zmiany mają upodobnić monetę do rzadszego numizmatu. Zmiany jakie są nanoszone, to najczęściej zmienianie daty (ostatniej cyfry roku), usuwanie lub przerabianie znaków szczególnych monety, jak znaki mennicy, inicjały mincerzy, podskarbich. Jak to robią fałszerze ?, bardzo często przepiłowują pospolite monety otrzymując dwie cienkie blaszki awers i rewers. Następnie łączy się je w różnych kombinacjach za pomocą lutowania, uzyskując rzadkie odmiany. Metoda łączenia obu połówek, jest identyczna jak w galwanach. Przez to łatwo rozpoznać oszustwo, badając rant podejrzanego egzemplarza. Inny przykład to podrabianie Polskich monet okresu międzywojennego. Mam tutaj na myśli klipy. A więc oszust brał odpowiedniej wielkości kwadrat srebrnej blachy, na środku której wiercił otwór. Następnie bardzo precyzyjnie wpasowywał w ten otwór pospolitą monetę z Sobieskim lub Trauguttem i lutował oba elementy scalając je w jedną całość. Ta technika choć widowiskowa, nie może jednak wprowadzić chociaż trochę doświadczonego kolekcjonera. Dokładne zbadanie takiej klipy pod lupą, obnaży wszystkie niedoskonałości podróbki. Inną często podrabianą monetką tego okresu, jest 5 groszy z datą 1934. Oszust w tym przypadku zamienia ostatnią cyfrę w dacie na cyfrę cztery, zamieniając pospolitą monetę na najrzadszą groszówkę okresu II RP. Nie będę tutaj opisywał jak rozpoznać to konkretne fałszerstwo, ponieważ poświęciłem temu tematowi osobny artykuł, który znajdziecie tutaj 5 Groszy 1934. Zatem zawsze, należy chłodnym okiem oglądać wszelkie rzadkie numizmaty, zanim zdecydujemy się na ich zakup.


Na tym kończę pierwszą część poświęconą fałszowaniu znaków pieniężnych. Jak już widzicie, oszuści mają nieograniczone pole do popisu. Techniki fałszerstw ulegają cały czas udoskonaleniu, a pomysłów oszuści mają bardzo dużo. Współczesna technologia również pomaga im w tym procederze, natomiast nam kolekcjonerom – numizmatykom pozostaje czujność, pogłębianie wiedzy na temat zbieranych monet i śledzenie wszystkich informacji na temat podejrzanych numizmatów wprowadzanych do kolekcjonerskiego obiegu. Kolejna część artykułu, poświęcona będzie fałszowaniu banknotów, do przeczytania której, już teraz zapraszam.


© Andrzej Borowicz

Kontakt


Dane Kontaktowe

Andrzej Borowicz
kom: 516 551 572
gg 52767019
email: kontakt@numibyd.pl

Copyright 2014 © Monetarium Bydgoskie

Wszelkie prawa zastrzeżone - Andrzej Borowicz